Pokaż treść!„Wiadomości Numizmatyczno–Archeologiczne” 1897, t. 3, nr 4, s. 355.

Portret Józefa Marii Hoene-Wrońskiego”. Rysunek piórkowy tuszem, podkolorowany. Powstał w 1856. Ze zbiorów Wł. Bartynowskiego w Krakowie ogłosił F. Kopera.

Norwidianum, od którego datuje się Miriamowe zainteresowanie autorem Promethidiona. Poszukiwania norwidowskie Przesmyckiego poprzedziła fascynacja dziełem filozofa mesjanisty Hoene-Wrońskiego. Przez wiele lat Miriam przygotowywał się do wydania pracy poświęconej Wrońskiemu, podróżując po Europie w celu odszukania, zdobycia albo przepisania tekstów źródłowych. W 1895 roku dowiedział się o istnieniu portretu myśliciela, który został wykonany przez Norwida. W rok później Miriam odebrał wieści o konkurencyjnej monografii Wrońskiego, autorstwa Samuela Dicksteina, która właśnie wyszła drukiem i bazowała na tych samych źródłach, które udało się przez wiele lat zebrać Przesmyckiemu. Zdruzgotany, zawiesił wówczas dalsze opracowywanie wronscianów i postanowił zająć się twórczością Norwida, z którą zapoznał się już wcześniej, nabywszy w jednym z wiedeńskich antykwariatów tomik Poezyj z 1863 roku. Pewien, że nikt nie zdołał jeszcze ubiec go w odkrywaniu Norwida, wyruszył do Paryża z zamiarem odszukania rękopiśmiennej spuścizny po autorze Fortepianu Szopena. Nawiązał znajomość z profesorem Wacławem Gasztowttem, który przechowywał wszystkie papiery Norwida ocalałe u Świętego Kazimierza, odebrane życzliwie od krewnych poety, Dybowskich. W 1898 roku Przesmycki dowiedział się, że Norwidowy portret Wrońskiego, którego wcześniej poszukiwał, został zreprodukowany przez krakowskie „Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne”.


 

Początek strony